Radioaktywne pierwiastki – kontrowersyjny interes

Sygnalizowaliśmy przed momentem wątek radioaktywności, nad którym warto się pochylić. Głównie dlatego, że narosło wokół tego tematu wiele kontrowersji, a potoczna wiedza nie zawsze idzie w parze z faktami naukowymi. Również działacze ekologiczni lubią na temat radioaktywności wypowiadać się w sposób daleki od rzeczywistości. Jak to zatem wygląda? Faktem jest, że istnieją surowce radioaktywne naturalnego pochodzenia. Można chociażby na drodze kopalnianej wydobywać rudy uranu, służące między innymi do produkcji ogniw radioaktywnych używanych w elektrowniach jądrowych.

Propaganda przeciwników

Bazując na kopalnianym uranie można również produkować broń jądrową, co budzi jeszcze więcej kontrowersji.

Ogólna niechęć do radioaktywnych surowców nie zmienia ich wysokiej wartości, dlatego handel nimi może być szalenie opłacalny, o ile jest komu sprzedać i komu kupić. Obrót radioaktywnymi rudami jest w zasadzie w pełni zmonopolizowany przez poszczególne państwa, a prywatni inwestorzy nie mają wielkich szans, by na tym zarobić, poza nielicznymi wyjątkami. Bomba atomowa użyta w Japonii przez Amerykanów i katastrofy w atomowych elektrowniach mają być argumentem za tym, by „atomem” się nie interesować.

Problem z utylizacją

Realia są jednak takie, że nie ma na ten moment równie wydajnej i równie przyjaznej środowisku metody pozyskiwania energii elektrycznej jak właśnie energetyka jądrowa. Jedynym problemem, z jakim póki co nie poradził sobie świat nauki ani sam przemysł energetyczny, jest skuteczna i bezpieczna utylizacja pozostałości po paliwie jądrowym. W momencie, gdy w tym obszarze pojawi się wartościowy, innowacyjny pomysł w zasadzie nie będzie już argumentów za tym, aby z tym sposobem produkcji energii wojować.

.